Złośliwość rzeczy martwych

11 maja 2015 autor: Kwiat

wściekłośćWiecie jak to jest – jak już się coś psuje, to wszystko po kolei. Złośliwość rzeczy martwych… Zaczęło się od tego – że chcieliśmy wymienić dach, bo to pokrycie co mieliśmy – miało chyba ze 100 lat, nie było ocieplenia, więc za jednym bałaganem można było ocieplić dom. Znaleźliśmy bardzo dobrą ofertę na blachodachówkę – w tym miejscu. I wszystko szło zgodnie z planem do pewnego momentu. Po pierwsze okazało się –  że firmy dekarskie są różne. Pierwsza, która miała do nas przyjść – w ostatniej chwili zrezygnowała. Zostawili nas na lodzie. Ja myślałam, że klient nasz pan – a tutaj klient okazał się kim zbędnym.. cóż – trudno. Druga firma już pojawiła się na zleceniu – ale niestety z tytułu „na ostatnią chwilę” musieliśmy zapłacić 20% więcej. Tak więc – wydaliśmy więcej niż zakładaliśmy. No ale tak sobie pomyślałam, że widocznie tak miało być. I w tym momencie zapalił nam się komin – robiąc wiele bałaganu w domu. Komin pękł i nie można było palić w kominku. Musieliśmy więc kupić i zainstalować rury z nierdzewki. Kolejne koszty – i to wcale nie małe… No i na końcu wylała pralka i w tym momencie myślałam, że szlag mnie jasny trafi….

  • Możliwość komentowania Złośliwość rzeczy martwych została wyłączona
  • Kategoria: KOBIECO

Komentowanie wyłączone.